Skontaktuj się z nami : 509-876-258
Do góry

„Testosteron” na deskach teatru

TEATR. Jak być wrażliwym i uduchowionym człowiekiem, będąc biologicznym samcem napędzanym hormonami? Jak kochać po męsku, nie krzywdząc? Czy rzeczywiście mężczyźni częściej wykorzystują kobiety? A może jest zupełnie na odwrót? Na te pytanie próbuje odpowiedzieć wystawiany w teatrach na całym świecie, przetłumaczony na kilkanaście języków, kontrowersyjny, znakomicie napisany „Testosteron”. Teraz na częstochowskiej scenie 17 i 18 września

Początek „Testosteronu” to dramaturgiczne trzęsienie ziemi. A potem jest jeszcze… ciekawiej. Jesteśmy świadkami scen jak z filmów Tarantina. Głównym bohaterem zamieszania jest Kornel, któremu w życiu nie wyszło, konkretnie nie wyszło mu małżeństwo. Dość spektakularny to był koniec, bo na oczach gości, w kościele, z rozrywającym serce wyznaniem, że z kolei jej serce należy do innego. Dalej mamy krwawą jatkę, rękoczyny i paschał jako narzędzie pomocnicze w walce, na szczęście nie narzędzie zbrodni. Gdyby tak było, już byśmy się nad losem Kornela i jego towarzyszy nie pochylali. Jednak czy aby na pewno Kornel gra pierwsze skrzypce w tej opowieści? Bohaterów jest wielu. Właściwie to bohaterek, bo to kobiety są punktem wyjścia męskich rozmów. Siedmiu facetów w kwiecie wieku – każdy inny – rozmawia o kobietach. Rozpiętość profesji spora – od kelnera przez muzyka rockowego po naukowców. Nie są to miłe czy sentymentalne pogaduszki. Oprócz analizy życiowej porażki Kornela, którego pogoniła słodka „Aliszia”, każdy z panów ma coś do powiedzenia na temat swoich doświadczeń. Wniosek, jaki się nasuwa o płci pięknej, jest krótki i bolesny: „Bo to złe kobiety były”.
„Testosteron” jest dekonstrukcją mitu macho, a nie jego pochwalnym pomnikiem. Bohaterowie tej historii mocno napinają się w męskości, ale im silniej to czynią, tym bardziej odsłaniają miękkie podbrzusze. Bo w tej sztuce nie chodzi o pragnienie podporządkowania sobie kobiet, ale o dojmującą tęsknotę za ładem i miłością. Testosteron mówi po prostu, jak trudno być człowiekiem, kiedy jest się mężczyzną. (red.)

Scenariusz, reżyseria – Andrzej Saramonowicz, scenografia – Zuzanna Markiewicz, muzyka – Marek Napiórkowski, światła – Tomasz Madejski, asystent reżysera – Andrzej Rospondek, plakat – Andrzej Pągowski.
Obsada:
KORNEL – Sebastian Banaszczyk, ROBAL – Waldemar Cudzik, TYTUS, kelner – Adam Hutyra, JANIS – Bartosz Kopeć, FISTACH, perkusista, znajomy panny młodej – Maciej Półtorak, STAVROS – Marek Ślosarski (gościnnie), TRETYN – Adam Machalica.
* SPEKTAKL DLA WIDZÓW DOROSŁYCH

Dodaj komentarz

*

code