Skontaktuj się z nami : 509-876-258
Do góry

Najlepiej zacząć od jutra!

STYL ŻYCIA. Rozmowa z Łukaszem Czajkowskim, trenerem personalnym w Centrum Rekreacyjno-Sportowym Scaut Częstochowa, dietetykiem sportowym, instruktorem kettlebell i Flexible Steel

Biznes&Gospodarka: Jak w dzisiejszm, niezwykle zabieganym świecie, kiedy brakuje nam czasu na wszystko, rozpocząć w swoim życiu zmianę?
Łukasz Czajkowski: Przede wszystkim sami musimy odpowiedzieć sobie na pytanie: czego chcemy? Każdą zmianę powinniśmy zacząć od postawienia sobie konkretnego celu. Wszystko zaczyna się w naszej głowie.
B&G: No dobrze, mamy cel: chcemy schudnąć, zacząć dbać o swoją sylwetkę. To chyba najczęstsze postanowienie noworoczne. Co dalej? (uśmiech)
Ł.CZ.: Najważniejsze jest to, aby po rozpoczęciu realizacji swojego planu nauczyć się cieszyć z każdego małego zwycięstwa. Wiele osób rozpoczynając zmianę, od razu nastawia się na spektakularne efekty i liczy, że w ciągu kilku tygodni czy miesięcy będzie miało superwysportowaną sylwetkę. Niestety, to wymaga dużo pracy i czasu i z taką świadomością powinniśmy wchodzić w swój cel, bo inaczej po pierwszej, drugiej porażce poddamy się bez walki.
B&G: Nastawienie to jedno, a życie drugie. Często przerywamy dietę, bo zjemy fast fooda, albo odpuszczamy kontynuację treningów przez chorobę, wyjazd czy nadmiar pracy i nie wracamy już do nich, bo „przecież i tak już nic z tego nie będzie”.
Ł.CZ.: Dlatego z góry powinniśmy się nastawić, że podczas tej drogi nie będzie wyłącznie zwycięstw, będą też upadki i ból. Po każdym takim upadku należy jednak się podnieść i następnego dnia znów iść do przodu po swój cel. Najważniejsza jest zasada: „zacząć – iść do celu”. Jeśli się potkniemy, to znów: „zacząć – iść do celu”. Musimy się nauczyć tego, aby wygrywać każdego dnia. Pewien amerykański przedsiębiorca i couch Andy Frisella bardzo fajnie to przedstawia. W myśl jego zasady powinniśmy życie traktować jak grę. Tak naprawdę ludzie grający w 80 procentach przegrywają. A mimo tego grają dalej, poświęcając na to mnóstwo czasu, bo daje im to frajdę. Podczas pewnego eksperymentu badacze podzielili ludzi na dwie grupy. Dali im zadanie. Pierwsza grupa miała wykonać je jako sprawdzian, druga potraktować jako grę. Okazało się, że druga grupa wykazała się większą skutecznością, bo potraktowała to jako grę, zabawę. Nasze życie również powinniśmy traktować trochę jak grę i uczyć się wygrywać każdego dnia.
B&G: Okazuje się, że nie jest to takie proste w praktyce, inaczej wszyscy wygrywalibyśmy każdego dnia, a wiemy, że tak nie jest.
Ł.CZ.: Zen Jaskiniowca w swoim podcaście fajnie to wyjaśnia, mówiąc, że istnieje coś takiego jak trzy stany skupienia: stan umysłu, stan ciała i stan kontakt. I na tym powinniśmy się skupiać w swoim życiu. Istnieje zasada „5 zadań każdego dnia”, które powinniśmy zapisać sobie odręcznie poprzedniego wieczora. Dobrze, jeśli będą one dotyczyły każdego ze stanów. Czyli np. „10 minut medytacji”, „trening”, „zdrowy posiłek z rodziną”, „telefon do znajomego” itd., itd. Najlepiej, aby nasze cele nie zajmowały nam więcej niż 2-3 godziny i aby wykonać je od razu, rano. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że rozkład dnia każdego z nas jest inny, ale jeśli możemy sobie na to pozwolić, nigdy nie odkładajmy naszych celów na jutro, poniedziałek czy kolejny tydzień. Jeśli uda się zrealizować wszystkie cele dnia – skreślamy je i zwyciężamy. Najważniejsze, aby wygrać 6 z 7 dni w tygodniu, wtedy wygrywamy tydzień. Jeśli wygramy 3 z 4 tygodni, wygrywamy miesiąc.

B&G: Na co dzień zajmuje się pan treningami personalnymi. Ile osób poddaje się i nie osiąga swojego wymarzonego celu?
Ł.CZ.: Niestety większość. Część osób jednak zostaje, bo widzi frajdę z treningów, ale nie trzyma diety i niestety nie osiągnie takich efektów, jakie można uzyskać po połączeniu obu tych elementów. Są również osoby bardzo zdeterminowane z którymi współpracuje od lat. Chcę jednak podkreślić, że sam trening również poprawia jakość życia i ma korzystny wpływ na nasze zdrowie, nastrój i wygląd.
B&G: Najczęściej głównym demotywatorem do przerwania diety są chyba jednak odstępstwa od niej. Przerywamy, bo przerwaliśmy kawałkiem pizzy, kebabem czy lodami.
Ł.CZ.: Dlatego tak ważne jest cieszenie się ze zwycięstw, a nie rozpamiętywanie porażek. „W porządku, nie jadłem dziś zbilansowanego, zdrowego obiadu, ale przyszedłem i zrobiłem trening”. Zwycięstwo. Tak naprawdę jedyne, co jest w stanie zmienić człowieka, to ból. Jeżeli robimy coś, czego nie lubimy, to nas to zmienia, to pomaga nam się stać lepszymi. Możemy leżeć przez cały wieczór na kanapie i jest nam przyjemnie, ale to nie przybliża nas do osiągnięcia celu. Jeśli zrobimy trening, który, niestety, boli – to jesteśmy kolejny krok bliżej naszego zwycięstwa.Trening i dieta to tylko dodatki do naszego życia, które mają sprawić, że będziemy czerpać z niego satysfakcję. Dzisiaj masz ochotę na kawałek fast fooda? OK, ale jutro zaplanuj sobie deficyt kaloryczny i wykonaj swój plan.
B&G: Właśnie jutro, a nie w poniedziałek (uśmiech).
Ł.CZ.: Dokładnie tak, bo jeśli odłożymy swój cel o kolejne dni, to nasz cały tydzień będzie przegraną i znów będziemy dalej od naszego zwycięstwa.
B&G: Specjalizuje się pan w treningach siłowych. To dobry sposób na redukcję masy ciała?
Ł.CZ.: Uważam, że to nie tylko dobry, ale najlepszy sposób na rozwój i kształtowanie sylwetki oraz polepszenie funkcjonowania fizycznego człowieka. Wraz z innymi trenerami pracujemy głównie na podstawowych wzorcach ruchowych i staramy się, aby na tym skupiał się każdy trening. Trening siłowy jest najlepszym sposobem, aby gołym okiem zobaczyć progres u trenującej osoby.
B&G: Taki trening musi być wycieńczający, aby dać efekty?
Ł.CZ.: Tak naprawdę dzięki kilku podstawowym ćwiczeniom w podstawowych ruchach jesteśmy w stanie kształtować naszą sylwetkę. Najważniejsza jest objętość treningowa, czyli z treningu na trening powinno być coraz ciężej, ponieważ nasz organizm bardzo szybko się adaptuje i przyzwyczaja do ciężaru czy wysiłku. Wiadome jest, że kiedyś dojdziemy „do ściany” i nasz organizm nie będzie w stanie już więcej udźwignąć, ale wtedy wchodzimy w drugi etap i rozpoczynamy pracę z trenerem, który nauczy nas, jak iść dalej, pomimo że nasze możliwości siłowe zostały już wyczerpane.
B&G: Często to, jak wyglądamy, przekłada się na to, jak się czujemy psychicznie.
Ł.CZ.: Tak, ale to działa w dwie strony. Okazuje się, że to, jak myślimy, jak się zachowujemy, ma bardzo duży wpływ na to, jak wyglądamy. Jeśli w głowie cały czas toczymy jakąś walkę sami ze sobą, to ciężko nam się zebrać i iść na trening. Jeśli mamy problemy z równowagą psychiczną, żyjemy pod presją, hormon stresu również utrudnia nam uzyskanie wymarzonej sylwetki. Dlatego zgadzam się. Nasze złe samopoczucie psychiczne często wynika z tego jak się czujemy w swoim ciele – ale to, jak myślimy, również ma wpływ na to, jak wyglądamy. Nasze ciało jest odzwierciedleniem naszego umysłu.
B&G: A to nie jest po prostu kwestia silnej woli, której nam brak?
Ł.CZ.: Również. Jednak jeśli ktoś nie ma w sobie chęci zmiany pomimo tego, że czuje się źle, wygląda źle, to w jego głowie musi toczyć się jakaś inna walka. Nie spotkałem się jeszcze z osobą, która jest otyła i czuje się z tym dobrze. Wszyscy raczej dążymy do zgrabnej i przede wszystkim zdrowej sylwetki. Dlatego wszystko zaczyna się w głowie. Początkiem zmian jest postawienie sobie jasnego celu, stoczenie ze sobą walki i założenie, że będzie ciężko. Musi być ciężko, bo inaczej nie ma frajdy. Ale na końcu będzie satysfakcja. Gdyby do celów dochodziło się na skróty, to kosz do gry w koszykówkę nie byłby zawieszony 3 metry nad ziemią, tylko ustawiony na parkiecie (uśmiech). I to nie dotyczy tylko sportu, ale całego naszego życia. Duże rzeczy nie przychodzą łatwo.
B&G: Warto więc zacząć od duszy, dopiero potem przystąpić do fizycznego osiągnięcia celu?
Ł.CZ.: Warto zacząć od tych dwóch rzeczy równocześnie. Od razu, najlepiej od jutra. Bo jeśli usiądziemy i będziemy przez tydzień albo miesiąc toczyć walkę w głowie, to nic z tego nie wyniknie. Jeśli będziemy to odwlekać, to przegrywamy następny tydzień, miesiąc, szukając wymówek w postaci nieodpowiednich butów, niefajnej koszulki albo tego, że najpierw musimy schudnąć, bo wszyscy na siłowni będą na nas patrzeć. 80 procent ludzi, którzy przychodzą na siłownię, nie wygląda tak, jak by chcieli, i właśnie dlatego tu są. Aby to zmienić. I jeśli taka osoba przychodzi do nas, to my, trenerzy, staramy się jej pomóc i podpowiadamy, jak to zrobić. Nikt nikogo nie ocenia.
B&G: Media społecznościowe zwiększają świadomość ludzi, aby dbali o siebie i swoje zdrowie, wychodzili na siłownię. Czy to tylko moda przejęta od celebrytów?
Ł.CZ.: Obecnie świadomość ludzi jest bardzo duża. Przychodzą na siłownię czy klubu fitness nie tylko po to, aby schudnąć, ale też aby poprawić swoją mobilność, kondycję i tan zdrowia. Trzeba pamiętać, że coraz więcej jeździmy samochodami, wykonujemy siedzący tryb pracy. Dlatego prowadzimy również zajęcia, które poprawiają jakość ruchową w naszym codziennym życiu.
B&G: Jak powinien zareagować dobry trener, kiedy widzi, że ktoś traci motywację?
Ł.CZ.: Każdy trener ma swoje sposoby trenowania i motywowania. Ja uważam, że to powinno wychodzić od osoby, która przychodzi do mnie na trening. Mogę zmotywować taką osobę raz, drugi, ale nic z tego nie będzie, jeśli po wyjściu z siłowni ta praca nie będzie kontynuowana i do kolejnego treningu będą same przegrane. Mogę kogoś motywować przez godzinę treningu, ale nie wiem, co dzieje się za drzwiami sali treningowej. Nie da się pracować na siłę, podobnie jak lekarz nie wyleczy pacjenta, który nie chce przyjmować leków i stosować się do jego zaleceń.
B&G: Przywiązuje pan dużą uwagę do zdrowego odżywiania, co mnie nie dziwi w tym zawodzie. Czy jednak każdy z nas jest w stanie tak zbilansować sobie posiłki, aby były one zdrowe i przede wszystkim przynosiły efekty w redukcji wagi?
Ł.CZ.: Oczywiście, że tak. Wszystko zależy od zakładanego deficytu kalorycznego. Jeśli będzie on ujemny, to chudniemy. To bardzo prosta matematyka. Nie jestem zwolennikiem gotowych diet. Często mówimy: „jestem na diecie”, i tak naprawdę czekamy tylko, aż ona się skończy, aby znów móc rzucić się na śmieciowe jedzenie. I to jest największy błąd, który popełniamy. Dieta to styl życia. Dlatego wychodzę z założenia, że zmieniając swoje nawyki żywieniowe, najlepiej wybierać sobie samemu składniki, bo każdy z nas lubi co innego. Powinniśmy się nauczyć zdrowego stylu życia, a swój organizm traktować trochę jak świątynię. Nie jesteśmy przecież śmietnikiem, to po co w niego wrzucać śmieci? Oczywiście wszystko jest dla ludzi i czasem każdy z nas może sobie pozwolić na jakiegoś fast fooda, ale należy pamiętać, aby trzymać swój deficyt kaloryczny i nie przekraczać go w tym dniu.
B&G: Czyli 5 zdrowych posiłków dziennie.
Ł.CZ.: Niekoniecznie 5. Tak naprawdę najważniejszy jest bilans kaloryczny. Jeśli zjemy 3 bardziej kaloryczne posiłki, będziemy chudnąć tak samo, jeśli zjemy ich 4 czy 5 o tej samej kaloryczności. Trzeba jednak pamiętać, że to, że jesteśmy na deficycie kalorycznym, nie oznacza, że będziemy wyglądać dobrze. Dlatego trening z dietą to najlepsze połączenie, ponieważ wtedy zmienia się kompozycja naszego ciała co w skrócie można powiedzieć, że tłuszcz zamieniamy w mięśnie.
B&G: Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Magdalena Kurzak

Dodaj komentarz

*

code